Krótka historia

Mówiąc współcześnie o Przedszkolu Samorządowym nr 2 w Wieliczce, najczęściej nie uświadamiamy sobie, jak daleko w przeszłości tkwią korzenie działalności tej placówki wychowawczo- dydaktyczno-opiekuńczej.

W XIX w. Polska wkroczyła jako zniewolone państwo , podzielone terytorialnie między zaborców.

Rozwijający się gwałtownie przemysł chętnie korzystał z  najtańszej siły roboczej.  12-godzinny dzień pracy odbierał dzieciństwo już 7-8 letnim dzieciom. Ciężko pracowały w fabrykach również kobiety.

I wówczas do ich rozlicznych zmartwień doszło jeszcze jedno, jak zapewnić  opiekę swoim pociechom – zbyt małym jeszcze , by pracą wspomóc rodzinny budżet.

W Wieliczce, tym 6 tys. prowincjonalnym miasteczku, ludzie dobrej woli i hojnej ręki , stworzyli aż dwa domy ochrony dla małych dzieci. Wspólnym staraniem władz samorządowych i duchownych, okolicznego ziemiaństwa i urzędników, kolejnych burmistrzów, ale i prostych górników, prawie 200 wielickich dzieci rosło i rozwijało się pod opieką SS. Felicjanek, specjalnie w tym celu do Wieliczki sprowadzonych.

Ochronka Miejska 1868 – 1907. Jako pierwsza powstała Ochronka Miejska, a było to 143 lata temu, w 1868 r. Człowiekiem, którego poruszyły w Wieliczce nie  tylko wspaniałości podziemnego świata, ale i bieda części wieliczan – był Agenor hr. Gołuchowski, pierwszy Namiestnik Galicji. Gdy przybył tutaj w 1867 r., zwiedzanie Kopalni było tylko częścią programu jego wizyty. Zainteresował się wówczas także stosunkami panującymi wśród mieszkańców miasta, zwracając baczną uwagę na życie rodzin górniczych. A było ono niezmiernie ciężkie. Ojcowie rodzin całymi dniami przebywali w kopalni, matki i żony, nie mogąc z zarobków mężów utrzymać rodziny również musiały pracować.

Gdy rodzice i starsze rodzeństwo wychodzili do pracy – dzieci pozostawały w domu bez należytej opieki i pomocy. Namiestnik, widząc taki stan rzeczy, wezwał burmistrza Najdera oraz Zarząd kopalni i rzucił myśl stworzenia w Wieliczce ochronki dla małych dzieci. Jako pierwszy złożył też hojny datek na ten cel.

Fundusz założycielski pochodził też ze sprzedaży srebrnych naczyń liturgicznych, ofiarowanych przez gwardiana klasztoru OO. Reformatów.

Na rzecz mającej powstać ochronki organizowano festyny ludowe oraz bale charytatywne dla znaczniejszych obywateli miasta.

Wielkim zaangażowaniem i bezinteresownością w tych przygotowaniach wykazali się Stanisław Fiszer i dr Jan Rogoziński – który został pierwszym Dyrektorem Zarządu ochronki.  Duchową opiekę nad siostrami objęli OO. Reformaci z tutejszego klasztoru. Odprawiali oni Mszę św. w ochronkowej kapliczce, byli spowiednikami, udzielali też wszelkiego wsparcia materialnego, często dzieląc się otrzymaną jałmużną.

Brak było jedynie budynku na terenie miasta, który byłby odpowiedni do tego celu. Dlatego też zwrócono się do Zarządu Salin z prośbą o wynajęcie budynku należącego do kopalni. Saliny były mocno zainteresowane otwarciem ochronki, gdyż głównie dzieci ich pracowników, pociechy górników miały być jej wychowankami. Wydzierżawiono więc miastu na okres sześciu lat drewniany dom na Lednicy.  Otrzymawszy wiadomość o ukończeniu przygotowań, przybyły do Wieliczki s. Makryna  jako przełożona i s. Józefata  do prowadzenia ochrony. Budynek, który zajęły siostry, był drewniany, bardzo wilgotny i od początku za szczupły dla potrzeb ochronki. Jednakże atutem tego budynku było to, że otoczony był dużym ogrodem. Wreszcie, w połowie 1868 r., zanotowano w kronikach Klasztoru OO. Reformatów następujący zapis:  „W mieście Wieliczka zaprowadzona jest Ochronka Małych Dzieci dn. 29.VI. w uroczystość św. Piotra i Pawła Apostołów. Z Kościoła Farnego, wielebny ks. Leopold Perisch… przewodniczył procesji z wikariuszami. Poświęcił dom Ochronki na Mierziące i oddał dzieci w ochronę Wielebnym Pannom Trzeciego zakonu zwanemi Felicjankami.” Źródła zakonne podają pełną nazwę jako: Ochronka pod wezwaniem św. Kunegundy, czyli św. Kingi.

Gmina w różny, nieraz bardzo oryginalny sposób, radziła sobie z gromadzeniem finansów potrzebnych ochronce. Do rąk Sióstr Felicjanek spływały pieniądze np. za kary nałożone na niesubordynowanych wieliczan, pieniądze za skonfiskowane nieuczciwym kupcom towary; przydzielano ochronce trawę nad rzeczką Serafą.

Na rzecz ochronki siostry kwestowały po okolicznych wsiach, przyjmując wszelkie dary w żywności, odzieży, materiałach opałowych.

Wszystkie te dary z wdzięcznością były przyjmowane przez dyrekcję ochrony, a szczególnie przez siostry ochroniarki, gdyż ciągłym ich zmartwieniem było zbilansowanie wydatków z przychodami.  A wydatki te były niebagatelne, skoro codziennie 50-60 dzieci najuboższych rodziców otrzymywało opiekę i darmowy gorący posiłek. Reszta dzieci albo wpłacała określoną kwotę, albo też musiała żywić się tym, co przyniosła z domu. Garnęły się więc dzieci pod skrzydła Felicjanek tym bardziej, że „za udzielenie przytułku bez pożywienia żadna opłata się nie należy”. Nic też dziwnego, że zapisy w archiwaliach Zgromadzenia mówią o 100 podopiecznych.  Mimo licznych trudności, wynikających z wciąż przybywającej liczby dzieci i rosnącej inflacji, usilne starania i zabiegi elity wielickiej przynosiły pożądany skutek.  Ochronka rozwijała swą działalność, odciążając najbiedniejszych rodziców oraz kształcąc umysły i ciała ich pociech.

Postanowiono z dwóch ciasnych, niedostosowanych do potrzeb budynków obu ochronek, przenieść dzieci i Felicjanki do nowego i nowoczesnego lokum. Dlatego też stary budynek ochronki miejskiej, znajdujący się na Lednicy, przy obecnej ul. Asnyka  40, rozebrano. Na jego miejsce postawiono inny, nowoczesny dom – zgodnie z planami podanymi przez Zgromadzenie. Był on obszerny, murowany, posiadający klauzurę z kaplicą, kuchnię i magazyn na żywność, obszerne piwnice, i co najważniejsze, jasne, piękne 2 sale zabaw dla dzieci. Budowa miała się już ku końcowi i siostry przygotowane były do przeniesienie ochronki z ul. Górskiej, gdy wybuchła I wojna światowa.  Nowy budynek przy ul. Asnyka 40 zamiast dzieci, zajęty został przez żołnierzy austriackich. Aż dwa lata istniały tu koszary wojskowe i gdy w 1916 r. kopalnia odzyskała ten budynek, musiano najpierw przystąpić do kapitalnego remontu z powodu wielkiej dewastacji.  Tak więc dopiero z końcem 1916 r. przeniesiono tu z ul. Górskiej ochronkę salinarną, która roztoczyła też opiekę nad dziećmi zlikwidowanej ochronki miejskiej. Budynku tego Kopalnia nie oddała jednak ponownie miastu w dzierżawę.

Ochronka Salinarna za patronkę miała św. Kingę.  Tę dobrze prosperującą ochronkę z początkiem 1949 r. upaństwowiono, a w marcu 1950 r. władze usunęły z miasta SS. Felicjanki, wprowadzając do przedszkola świecki personel.

„Ochronka”  to dziś Przedszkole Samorządowe nr  2 w Wieliczce.

 

Copyright © 2011 - 2019 Przedszkole Samorządowe nr 2 w Wieliczce  |  Designed by Wankom